Wrzesień 2010


Kuźnia



Marvel w rękach Disneya

Mikołaj Kittel, II rok
Komentarz – warsztat red. Jerzego Korejwo


31 grudnia 2009 r. sfinalizowano umowę przejęcia komiksowego wydawnictwa Marvel przez firmę Disney. Akcjonariusze wyrazili zgodę na tę transakcję, opiewającą na kwotę czterech miliardów dolarów. Od tej pory to Disney będzie sprawował pieczę nad przyszłymi ekranizacjami przygód bohaterów ze świata Marvela, zarówno filmowych, jak i serialowych.

Nie ma odwrotu, mili państwo! Czy można jednak mówić o sukcesie? Muszę wyznać, że kiedy dowiedziałem się o rozmowach na linii Marsel-Disney, moje odczucia jako kogoś, kto czytał komiksy od małego, były jednoznaczne. Obejmowały wyrywanie sobie włosów z głowy i wyklinanie wszystkiego, co żyje. Zarówno mnie, jak i wielu innym fanów, z którymi wymieniłem na temat poglądy, przerażał fakt, że po „przeróbce” jaką bohaterom zafunduje Disney, zrobią się oni dziecinni i pozbawieni swoich osobistych przywar. Cech sprawiających, że są dla nas ciekawi i za które ich kochały pokolenia. Trudno sobie wyobrazić, żeby postacie słynące z tego, że mają krew na rękach - np. Punisher czy Elektra - nagle przestaną zabijać złoczyńców, a zamiast tego będą prawić im kazania o moralności. Co dalej - Iron Man w cudowny sposób zapomni, że jest alkoholikiem i że na dobrą sprawę zdradził innych herosów, wywołując wojnę domową. Dopełnieniem tej symfonii byłyby zapewne musicalowe przyśpiewki Spider Mana o tym, jak to nikt go nie rozumie i wszyscy go nienawidzą.

Jednak same komiksy to nie wszystko. Disney zapowiada, że będzie sprawował pieczę nad przyszłymi filmowymi produkcjami o bohaterach ze świata Marvela. Dotychczasowe ekranizacje trzymały dobry poziom i większość była uznana przez fanów. Jednak teraz można obawiać się zmiany nie tyle na gorsze pod względem wizualnym, ale jeśli chodzi o fabułę. Co więcej – wątpię, czy pod egidą Disneya taki komiks jak „Daredevil: Man Without Fear” ma szansę na ekranizację. Byłoby to wielką stratą, ponieważ jest świetna historia - a nie zostanie zapewne zrealizowana, ponieważ traktuje między innymi o narkomanii.

Cóż, mam szczerą nadzieję, że moje słowa nie okażą się prorocze. Jednak trzeba pamiętać, o co chodzi w tej całej awanturze. Mianowicie o wielkie pieniądze. Ja mogę komentować i narzekać, a oni i tak zrobią po swojemu. Tyle, że jeśli coś zepsują, to ja nie zapłacę za bilet do kina, nie obejrzę odcinka nowego serialu. Nie zarobią na mnie! Tu jest moja władza - i nadzieja, że moje proroctwa się nie spełnią.




powrót


  

Wyższa Szkoła Dziennikarska im. Melchiora Wańkowicza
ul. Nowy Świat 58, 00-363 Warszawa, tel.: 826 10 96, fax.: 826 89 62