Wrzesień 2010


Kuźnia



Telewizja pomaga, reality show nie!

Joanna Rychter, I rok
Rozmowa – warsztat red. Jerzego Korejwo


Marco Gammi, były uczestnik polskiego reality show Big Brother opowiada, jak trafił do programu i co zyskał, a co stracił.

- Dlaczego tu przyjechałeś?
- Skończyłem szkołę i przyjechałem tu za mamą, żeby pomoc w interesie, ponieważ to jej zakład. Mama wróciła tutaj, a ja chciałem być z nią. Bardzo tęskniłem za nią i nie chciałem, by była sama

- Co teraz co z tatą ?
- Do taty jeżdżę, mieszkam „na dwa kraje”, częściej bywam we Włoszech niż mój ojciec w Polsce. Moi rodzice są po rozwodzie, więc w pewnym sensie rozumiem go. Ale mimo wszystko staramy się widywać jak najczęściej.

- Ile lat to już trwa?
- Około 9 lat.

- Oprócz tego, że chciałeś pomoc mamie, czy projektowanie to była twoja pasja ?
- Zawsze chciałem, by w sklepach wisiały ciuchy mojej marki, to było moje marzenie - a teraz mam swoją szwalnię i jestem z niej dumny. Chciałem pomóc kobietom, by uwierzyły w swoją wartość bez względu na to, że nie mają ciał modelek.

- Czy Polska jako kraj pozwoliła Ci od razu zrealizować plany?
- Na początku było źle - nie miałem znajomych i wielokrotnie się pakowałem. Ludzie tutaj byli bardzo dla mnie niemili, traktowali mnie jak kogoś obcego. Ilekroć mi coś nie wypaliło, chciałem się wyprowadzić. Miałem dość wszystkiego! Myślałem, że nie dam rady. Cała sytuacja, w której się znajdowałem przerastała mnie. Bałem się, że nic mi się nie uda. Dopiero po pewnym czasie wszystko zaczęło nabierać obrotu. Wtedy już wiedziałem, że mogę zacząć realizować swoje plany.

- Jak trafiłeś do programu Big Brother ?
- Właściwie to pojechałem na żarty. Zobaczyć, jak tam będzie. Chciałem się przekonać, czy naprawdę ten kraj mnie odrzuca. Już po pierwszym castingu w Poznaniu wiedziałem, że się dostałem. Potem otrzymałem telefon z zaproszeniem na casting do Warszawy.

- Jak długo tam byłeś?
- 96 dni.

- Jak wspominasz ten czas?
- Po dwóch latach bardzo dobrze - poza tym miałem do czego wrócić, nie ryzykowałem niczego, jak niektórzy co przerwali edukację czy pracę. Jeśli miałbym propozycję powrotu do programu, zrobiłbym to jeszcze raz.

- Czy dzięki temu stałeś się sławny ?
- Ha, ha, ha! Owszem, wiele osób rozpoznaje mnie, ale nie jest to tak, jak wszyscy sobie wyobrażają. Ja wiele nie zyskałem - więcej straciłem, szczególnie jeśli chodzi o pracę. Myślałem wtedy, że będzie lepiej, ale tylko pogorszyło całą sytuację. Straciłem wielu klientów tylko dlatego, że zgodziłem się na ten program. Każdy myślał, że Big Brother pomógł mi uzyskać wszystko, co mam - ale ja to osiągnąłem własnymi siłami. Nikt mi nie pomagał!

- Co takim razie dał ci ten program?
- Właściwie nic. Myślałem, że będzie inaczej – niestety, stało się, jak jest. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy program telewizyjny kieruje się swoimi prawami. Jeśli byłby realizowany np. w TVN, to wszystko potoczyło by się inaczej. Tam jest więcej możliwości! Program, który obejmował Big Brothera, nie dawał takiej szansy. Nie zależało mi na sławie, ale nie powiem też, że nie myślałem, iż mi pomoże w pewien sposób. Stało się inaczej - i tego nie żałuję.

- Czy na pewno? Nie doznałeś zawodu?
- Wiesz, nigdy się nad tym nie zastanawiałem - po prostu myślałem, że to coś mi da. Przyzwyczaiłem się do Polski i wiem, czego można się tu spodziewać. Nauczyłem się pewnych spraw, ale to już niech zostanie moją tajemnicą. Mogę tylko powiedzieć, że nie wszystko jest takie kolorowe, jak wydaje się widzowi siedzącemu przed telewizorem.

- Dziękuję Ci bardzo za rozmowę i życzę, aby wszystko, co sobie zaplanowałeś w życiu osobistym i karierze mogło zaowocować, byś zebrał wymarzone plony...




powrót


  

Wyższa Szkoła Dziennikarska im. Melchiora Wańkowicza
ul. Nowy Świat 58, 00-363 Warszawa, tel.: 826 10 96, fax.: 826 89 62