Dzięki za „Trójkę”
Magdalena Sylwestrzak, I rok
Felieton – warsztat red. Jerzego Korejwo
Jedni są wdzięczni za trójkę w indeksie, bo dzięki niej zaliczyli, drudzy za trójkę w totka, bo przynajmniej za kupon się zwróci, jeszcze inni za trójkę wspaniałych dzieci… Zdarzają się również tacy, którzy dziękują za… radiową „Trójkę”!
Wyobraźcie sobie fankę grunge`owej formacji Pearl Jam, która ledwo ochłonęła po wydaniu nowej płyty jej ulubionego zespołu i w ramach odreagowania, w wolnym czasie, słucha radiowej „Trójki”.
A teraz wyobraźcie sobie tę samą fankę podczas słuchania wymienionego wyżej radia. Siedzi nieco zgarbiona w fotelu, nogi złożone w pozycji „po turecku”, a na nich laptop. Na uszach całkiem przyzwoitej marki słuchawki,
A w nich rozbrzmiewa głos Darka Bugalskiego, który puentuje audycję „Klubu Trójki”. Dochodzi godzina 22.00. Czas na skrót najważniejszych wiadomości, a zaraz po nich „Pod dachami Paryża”. Jakże ona to lubi! Jakże lubi te francuskie akcenty i melodie… I ten ciepły głos Krystyny Czubówny. Jednak najpierw wiadomości...
Szczerze mówiąc, skłamałabym, gdybym napisała, że wiem, o czym były wczorajsze wiadomości (za jednym wyjątkiem). Bo mowa o 9 grudnia i o mnie samej, w rzeczy samej.
Tym razem wyobraźcie sobie mnie - rudowłosą, rozczochraną okularnicę, fankę Pearl Jamu. Siedzę sobie wygodnie w fotelu i nagle słyszę wstęp do wiadomości, poprzedzający moją ulubioną audycję radiową, która zwykle rozpoczyna się pięć po dwudziestej drugiej. Na ogół słucham jej razem z Grzegorzem - moim wewnętrznym jej prekursorem.
Dochodzi dwudziesta druga. Już teraz serce bije mi mocniej, bo przecież coś się z pewnością wydarzyło. Może ktoś zmarł, a może ktoś się narodził. Zdejmują krzyże, a może z powrotem je zakładają? Może komuś grozi więzienie, albo znowu ktoś z niego wyjdzie…?! Nie wiadomo...
5, 4, 3, 2, 1, 0…
„PEARL JAM NAJWIĘKSZĄ GWIAZDĄ FESTIWALOWEGO OPEN’ERA 2010!!!” – powiedział spiker…
(Dla uzupełnienia podam, że mowa o czterodniowym festiwalu Heineken Open’er, odbywającym się corocznie, począwszy od 2002 roku, w Gdyni. Zaś Pearl Jam to amerykański zespół grunge’owy, który w tym roku wydał nowy album zatytułowany „BACKSPACER” i obchodzi 20-lecie swojej działalności scenicznej).
I gdybyście teraz mieli wyobrazić sobie mnie samą po usłyszeniu tej informacji - nie bylibyście w stanie tego zrobić, gwarantuję! A przynajmniej mam pewność, że wasz obraz nie byłby zgodny z rzeczywistością - daję sobie rękę uciąć. Tę samą, z którą - łącznie z drugą, od pary – nie wiedziałam, co ze szczęścia zrobić.
Dacie wiarę, że łzy same napływały, zupełnie niekontrolowane, do oczu, przy czym policzki aż bolały od długotrwałego uśmiechu…? Niesamowite.
Po ostatnim koncercie Pearl Jamu w Berlinie długo czekałam na następny w tej części Europy. Marzenie ma szansę się ziścić, a wszystko za sprawą genialnej radiowej „Trojki”, która jako pierwsza przekazała mi tę radosna nowinę. Rety!
|