Wrzesień 2010


Kuźnia



Ze znaczkiem do buszu

Karolina Marek, II rok
Felieton – warsztat red. Rafała Smoczyńskiego


Chełpimy się, że jesteśmy cywilizowanymi istotami. Nic bardziej mylnego. Człowiek, podobnie jak inni przedstawiciele królestwa zwierząt, kierowany prymitywnymi odruchami, nieustannie walczy o pozycję lidera w stadzie. Jeśli chcemy na własne oczy ujrzeć rywalizację lwów, powinniśmy wybrać się na wycieczkę do buszu; ludzką walkę o dominację najlepiej ogląda się w urzędzie państwowym.

W środowisku dzikiej przyrody szanse zwierzęcych uczestników rywalizacji nie są równe. Samcom jelenia w starciu pomaga wielkie poroże, lwy budzą grozę bujną grzywą. Ludzie natomiast odstraszają przeciwników posadami państwowymi. Dlatego wchodząc do urzędu zdarza nam się zaobserwować scenę znaną z telewizyjnego kanału przyrodniczego. Wielkie koty na sawannie ostrzą pazury, gotowe w każdej chwili do ataku, urzędniczki natomiast złowrogo taksują wzrokiem interesantów sponad piłowanych paznokci i świeżo zaparzonej kawy. Tak oto stając do pojedynku z panią Jadzią z okienka numer trzy czujemy się jak antylopa naprzeciw ryczącego lwa.

Przynosimy podanie do urzędu. Pani Jadzia warczy na nas, twierdząc, że źle wypełniliśmy formularz. W pocie czoła przepisujemy dokument i zwracamy jej świstek papieru. Teraz okazuje się, że zapomnieliśmy o znaczku skarbowym. Musimy udać się do kolejnego gabinetu w urzędzie, tam stajemy w długiej kolejce interesantów. Po długim czasie wręczamy urzędniczce prawidłowo wypełnione podanie z przyklejonym znaczkiem. Pani Jadzia znów lustruje nas stalowym wzrokiem i bezlitośnie informuje o kolejnych lukach w dokumentacji. Tylko naiwny interesant może liczyć, że uda mu się szybko załatwić sprawę urzędową, każdy tutaj musi wydeptać swoje ścieżki na biurowych korytarzach. Nużące spacery interesantów wpisane są w procedury działania instytucji państwowych.

Idziemy na drugie piętro, gdzie rezyduje „arystokracja urzędnicza”, aby uzupełnić formalne braki. Urzędnicy bowiem również toczą zawziętą rywalizację w obrębie swojego środowiska. Ten, kto więcej razy odeśle petenta z kwitkiem i przeczołga go po korytarzach urzędu, wysuwa się na prowadzenie. Kiedy upokorzeni wracamy do pani Jadzi, ta patrzy na nas przychylniej - znowu skutecznie uświadomiła interesantowi jego niską pozycję w hierarchii stada. Opuszczamy urząd z podwiniętym ogonem.

Pozostaje czekać na spełnienie obietnic rządu o stworzeniu wirtualnej biurokracji. Za ekranem monitora będziemy bezpieczni niczym myśliwi ukryci za szybą jeepa. Metoda uniku zawsze działa.




powrót


  

Wyższa Szkoła Dziennikarska im. Melchiora Wańkowicza
ul. Nowy Świat 58, 00-363 Warszawa, tel.: 826 10 96, fax.: 826 89 62